Tag

historia filozofii

Bez kategorii, Włosy, Zarost

Owłosienie i filozofia

8 stycznia 2016
2550922632_445c18b1df_o-

Chyba nic bardziej odległego! A jednak historia filozofii to fantastyczny przegląd fryzur, bród i wąsów.

Greccy filozofowie niezbyt dbali o wygląd, w tym i zarost. Sokrates, któremu zawdzięczamy początek etyki i tego, co dziś można nazwać filozofią społeczną, był zwykłym ówczesnym „normalsem” – nosił się jak wszyscy: Ponieważ jego filozofowanie polegało głównie na zadawaniu trudnych pytań, nie mógł odstraszać rozmówców. Zatem, jak każdy ówczesny Ateńczyk, czesał długą brodę.

Słynny Diogenes z Synopy, najbardziej znany z cyników, prawdopodobnie w ogóle się nie golił i nie czesał. Wynikało to z jego filozofii – odrzucał normy cywilizacji jako sztuczne i ograniczające człowieka. Czy gość, który samego Aleksandra Wielkiego prosił jedynie aby ten odsłonił mu słońce, mógłby zawracać sobie głowę takimi bzdurami jak uczesanie? Szczególnie wtedy, gdy uznawał zajmowanie się nimi za uwłaczające godności człowieka?

Filozofowie rzymscy, przynajmniej ci, o których pamiętamy, to głownie stoicy. Nierzadko przeciwnicy prywatnej własności (jak Seneka czy Cycero), piewcy cnót, i wyważenia – dekorum. Czy na surowość ich poglądów wpływały cierpienia związane z usuwaniem zarostu? Niewykluczone. Rzymska brzytwa z żelaza nie należała do precyzyjnych narzędzi. Ponadto w wyższych sferach późnej republiki (a z nich wywodzili się ludzie mający dość czasu na rozmyślania i literaturę) praktykowano podobno zwyczaj depilowania twarzy plastrami! Chodziło zarówno o zaprawienie w cnotach, jak i względy praktyczne.

Brzytwa Ockhama

Ockham po użyciu brzytwy

Ockham po użyciu brzytwy

Filozofowie średniowieczni to niemal bez wyjątku duchowni. Ich owłosienie było więc poddane ścisłym rygorom: Golenie na gładko nie tylko twarzy, ale i czubka głowy – tonsury. Dziś idealną tonsurę wystrzyc można sobie chociażby superwygodną maszynką QuickCut z łukowatym ostrzem, ale wtedy? Malarze portretujący Mistrza Dunsa, Ockhama (tego od nomen-omen brzytwy!), czy Tomasza z Akwinu upraszczali nieco sprawę, pomijając krwawe skaleczenia na czubkach głów filozofów. Ci zaś – pocieszali się filozofią, idąc w ślady starszego kolegi Boecjusza.

G.W. Leibniz w niebotycznej peruce

G.W. Leibniz w niebotycznej peruce

Istotne fakty w historii filozofii zachodziły w XVII i XVIII wieku. Był to czas peruki. Wśród wielkich umysłów epoki, rezygnował z niej chyba jedynie Blaise Pascal, rygorystyczny moralista i asceta, przy tym genialny matematyk. Spinoza („nie imię to dziewczyny”), czy Kartezjusz nosili peruki. Jednak z racji pozycji społecznej i funkcji politycznych najwięcej na głowie – dosłownie – miał Gottfired Wilhelm Leibniz. Jako dworzanin i dyplomata musiał się nosić odpowiednio godnie. Oznaczało to m.in. olbrzymią perukę, wyrastającą dobre 20 cm ponad linię czoła, gęsto otulającą policzki, szyję i ramiona. Pod czymś takim człowiek rzeczywiście musiał się czuć oddzieloną monadą!

Tezy o Feurebachu (oraz jego brodzie)

Co było dalej? Narodziny nowoczesnej filozofii społeczeństwa. Nie byłoby jej oczywiście bez Karola Marksa i Fryderyka Engelsa, a także nieco od nich starszego Ludwika Feuerbacha. Wszyscy trzej byli właścicielami wspaniałych zarostów. Feuerbach, a zwłaszcza Engels musieli spędzać długie godziny w barbershopach, na starannym przycinaniu bokobrodów i czesaniu naprawdę kilometrowych bród, łączących się z sumiastymi wąsami. Czas na te zabiegi, w przypadku Fryderyka przedłużony o staranne barwienie wybranych fragmentów brody z pewnością sprzyjał obmyślaniu praktycznych wskazówek do budowy społeczeństwa komunistycznego. Z kolei broda Marksa, po której rozpoznasz jego portret wysprejowany na murze w dowolnym zachodnioeuropejskim mieście, nie była zbyt zadbana – podobnie jak fryzura. Dbanie o zarost nie leżało w naturze tego płomiennego polemisty. Wyszło mu to jednak na dobre – krzaczasta broda i rozwiany włos doskonale pasują do roli wizjonera, którego idee odmieniają świat.

Nietzsche i Marks – wąsy i broda level rewolucja

Niedbały look to także znak rozpoznawczy jednego z głównych adwersarzy Marksa w Pierwszej Międzynarodówce – Michaiła Bakunina. Tłumaczy go niezwykły dla filozofów brak czasu: Więzienia, powstania (m.in. poznańskie 1848 r.), agitacja, zsyłki – to wszystko raczej nie ułatwia przystrzygania brody i fryzowania loków.

Kropotkin

Piotr Kropotkin i jego wspaniała broda

Skoro mowa o anarchistach, broda jednego z nich stała się niemal ikoną ruchu. To Piotr Kropotkin, rosyjski książę, światowej sławy przyrodnik, którego badania doprowadziły do koncepcji anarchizmu naukowego. Jego zarost jest żywą ilustracją przypisywanego mu powiedzenia, że „Anarchia jest matką wszelkiego porządku”. Spójrzcie tylko: Raczej nie czesana, a już na pewno nie strzyżona, sama układa się w olbrzymi wachlarz, zachwycający nie tylko wielkością, ale i harmonijnym ułożeniem.

Równie ikoniczne są wąsy Fryderyka Nietzschego (patrz wyżej). Ich właściciel dokonał przełomu w europejskiej etyce, powoływali się na niego psychoanalitycy, egzystencjaliści, a nawet postmoderniści. Autor nie zawsze rozumianych aforyzmów do spraw wyglądu podchodził świadomie. Wąsisko miało ponoć nawiązywać do polskich i pańskich korzeni rodziny Nietzschego – filozofowi bardzo pasowała wyidealizowana wizja dawnego szlachcica, swoisty prototyp wolnego nadczłowieka.

Koniec historii?

Wiek XX i czasy współczesne to na tle tej barwnej historii nuda w dziedzinie uczesania filozofów:

  • Egzystencjaliści? Ogoleni gładko, ostrzyżeni krótko.
  • Strukturaliści? Jeśli w ogóle miewali włosy, to gładko zaczesane. Zarost? Najwyżej przeciętny wąs.
  • Postmoderniści? Najwyżej biała jak baranek czupryna Jacquesa Derridy.
  • Horkheimer i Adorno – twórcy teorii krytycznej? Łysi. Po prostu.

Itp., itd. Nawet sytuacjoniści, po których można by się spodziewać więcej, po prostu nie zawracali sobie głowy owłosieniem. Nuda, panie.

Czy aby na pewno? To popatrzcie na Michela Foucaulta. Dokładnie wygolona łysina „pozostaje w ścisłym związku z jego filozofią i teorią dyskursu.” Precyzyjnie opisał to Sebastian Smoliński w „Dwutygodniku”: „Splot dyskursów wiedzy, który staje się narzędziem władzy i tworzy takie kategorie jak „seks” i „homoseksualizm”, nie ma szans, żeby zapuścić na łysinie swoje korzenie: głowa Foucaulta, solidna niczym mosiężna gałka do drzwi, łudzi ideałem kompletnej przejrzystości, poznawczej neutralności i ideologicznej transparencji. […] Taka transparentna głowa ma też, koniec końców, potencjał konfrontacyjny. Gotowy na zbijanie argumentów przeciwników Foucault jest tylko bardziej oczytanym odpowiednikiem nieskomplikowanego Bruce’a Willisa.

Co na to najmodniejszy obecnie filozof krytyczny Slavoj Žižek? Towarzyszu filozofie, owłosienie jest polem walki!

A w następnym poście przeanalizujemy jak zrobić sobie stylizację na ulubionego filozofa. Na filozofki – spokojnie – też przyjdzie czas!