Włosy, Zarost

Fryz na myśliciela

15 stycznia 2016
nietzsche

Tydzień temu pisaliśmy o fryzurach myślicieli. Teraz spytajmy, czy można upodobnić się do ulubionego filozofa i wyglądać dobrze?

Zacznijmy od człowieka, który nie znalazł się w ostatnim zestawieniu: Søren Kierkegaard, prekursor egzystencjalizmu, myśliciel bardzo „osobny”, który wywarł ogromny wpływ na późniejsze pokolenia. Podkreślał indywidualność, szukał wolności – to może inspirować. Inspirować też mogą jego półdługie, z pozoru niesforne włosy w romantycznej stylizacji. Doczekały się nawet własnego fanpage’a.

Kiedy dorastał, długie fale nad czołem i skroniami, przypominające efekt działania wichrów, były akurat na topie. W czasie studiów Søren uchodził za bon-vivanta, był też świetnie uposażony, nic więc dziwnego, że przyjął modę. Grube fałdy i pukle wygrywały z królującymi dekadę wcześniej „niesfornymi” – a w rzeczywistości wymagającymi misternych zabiegów – loczkami zaczesanymi do przodu. Plusem nowej fryzury, w tym noszonej przez Kierkegaarda była jej mniejsza pracochłonność. Tym niemniej – jak sami dobrze wiemy – włosy nie stawiają się same. Tak wysokie uczesanie wymaga odpowiedniego usztywnienia, a jednocześnie dodania objętości. W pierwszej połowie XIX wieku pierwszą rolę spełniały pomady z… niedźwiedziego sadła, drugą – kunszt fryzjera lub pokojowca: należało zaczesać włosy z tyłu, które stawały się w ten sposób „elementem konstrukcyjnym” fantazyjnej czupryny:556157_335279059869887_390988313_n

 

Czy dzisiaj możesz „nawiązać do” Kierkegaarda, nie popadając w śmieszność? Zobaczmy:

Z galerii serwisu Polki.pl, kliknij w zdjęcie by ją zobaczyć

Zdjęcie z artykułu w serwisie Polki.pl. Kliknij w obrazek by go zobaczyć.

 

Krótko mówiąc, zmieniło się wiele, ale bynajmniej nie wszystko. Po pierwsze, zamiast niedźwiedziej pomady mamy nowoczesne kosmetyki. Dają one daleko większe możliwości układania niewielkich partii włosów z zachowaniem ich naturalnego wyglądu. Możemy zastosować albo pomadę, albo lakier. Po drugie, grzywa nie unosi się pionowo nad czołem, ale częściowo na nie opada. Tak stworzony wizerunek jest bardziej zmysłowy i cielesny, niż kolegi Sørena, eksponującego czoło kryjące wybitny mózg. W nowoczesno-romantycznej stylizacji wciąż podkreślamy niezależność sądu i życia.

1928754_46629873954_6569_nWróćmy do zeszłotygodniowych inspiracji – wąsy Nietzschego śnią nam się po nocach. I mają nawet więcej fanów niż włosy Kierkegaarda. Legendarne wąsisko możesz mieć i ty. Otoczenie cię zaakceptuje, a nawet możesz liczyć na podziw godny niemal nadczłowieka. Chociaż z pewnym zastrzeżeniem – podobno wąs Nietzschego straszył kobiety, z którymi filozof i tak nie umiał sobie poczynać. Być może to kwestia podejścia. Jeśli chcesz się przekonać, czy u ciebie atrakcyjność społeczna idzie w parze z seksualną, zacznij zapuszczać już dziś. Jak?

Ogól całą twarz, za wyjątkiem górnej wargi. Pozwól wąsom rosnąć, przycinaj odstające włoski wyrastające poza górną krawędź wąsa. Wybierz do tego wygodny trymer. Trymer przyda ci się także do modelowania dolnej krawędzi wąsa i podcinania „marginesu bezpieczeństwa” nad czerwienią górnej wargi – musisz zostawić kilka milimetrów gładkiej skóry, ze względu na higienę. Czesz wąs w dół – zdyscyplinujesz włosy i doprowadzisz je do pożądanego wyglądu. Używaj kosmetyków – olejku do zarostu lub pomady. Niektórzy stosują także specjalne woski, ale wymagają one starannego nakładania i zmywania.

Jak długo trzeba czekać na rozmiar nietzscheański? Męski zarost rośnie z szybkością ok. 0,6 mm na dobę. Daj mu 3–5 miesięcy. W międzyczasie możesz sobie przypominać centralną myśl Nietzschego, że znoszenie przeciwności jest konieczne do prawdziwego szczęścia.

Na razie koniec filozoficznych tematów. Na przyszły piątek obiecujemy dużo lżejsze tematy.

Bez kategorii, Włosy, Zarost

Owłosienie i filozofia

8 stycznia 2016
2550922632_445c18b1df_o-

Chyba nic bardziej odległego! A jednak historia filozofii to fantastyczny przegląd fryzur, bród i wąsów.

Greccy filozofowie niezbyt dbali o wygląd, w tym i zarost. Sokrates, któremu zawdzięczamy początek etyki i tego, co dziś można nazwać filozofią społeczną, był zwykłym ówczesnym „normalsem” – nosił się jak wszyscy: Ponieważ jego filozofowanie polegało głównie na zadawaniu trudnych pytań, nie mógł odstraszać rozmówców. Zatem, jak każdy ówczesny Ateńczyk, czesał długą brodę.

Słynny Diogenes z Synopy, najbardziej znany z cyników, prawdopodobnie w ogóle się nie golił i nie czesał. Wynikało to z jego filozofii – odrzucał normy cywilizacji jako sztuczne i ograniczające człowieka. Czy gość, który samego Aleksandra Wielkiego prosił jedynie aby ten odsłonił mu słońce, mógłby zawracać sobie głowę takimi bzdurami jak uczesanie? Szczególnie wtedy, gdy uznawał zajmowanie się nimi za uwłaczające godności człowieka?

Filozofowie rzymscy, przynajmniej ci, o których pamiętamy, to głownie stoicy. Nierzadko przeciwnicy prywatnej własności (jak Seneka czy Cycero), piewcy cnót, i wyważenia – dekorum. Czy na surowość ich poglądów wpływały cierpienia związane z usuwaniem zarostu? Niewykluczone. Rzymska brzytwa z żelaza nie należała do precyzyjnych narzędzi. Ponadto w wyższych sferach późnej republiki (a z nich wywodzili się ludzie mający dość czasu na rozmyślania i literaturę) praktykowano podobno zwyczaj depilowania twarzy plastrami! Chodziło zarówno o zaprawienie w cnotach, jak i względy praktyczne.

Brzytwa Ockhama

Ockham po użyciu brzytwy

Ockham po użyciu brzytwy

Filozofowie średniowieczni to niemal bez wyjątku duchowni. Ich owłosienie było więc poddane ścisłym rygorom: Golenie na gładko nie tylko twarzy, ale i czubka głowy – tonsury. Dziś idealną tonsurę wystrzyc można sobie chociażby superwygodną maszynką QuickCut z łukowatym ostrzem, ale wtedy? Malarze portretujący Mistrza Dunsa, Ockhama (tego od nomen-omen brzytwy!), czy Tomasza z Akwinu upraszczali nieco sprawę, pomijając krwawe skaleczenia na czubkach głów filozofów. Ci zaś – pocieszali się filozofią, idąc w ślady starszego kolegi Boecjusza.

G.W. Leibniz w niebotycznej peruce

G.W. Leibniz w niebotycznej peruce

Istotne fakty w historii filozofii zachodziły w XVII i XVIII wieku. Był to czas peruki. Wśród wielkich umysłów epoki, rezygnował z niej chyba jedynie Blaise Pascal, rygorystyczny moralista i asceta, przy tym genialny matematyk. Spinoza („nie imię to dziewczyny”), czy Kartezjusz nosili peruki. Jednak z racji pozycji społecznej i funkcji politycznych najwięcej na głowie – dosłownie – miał Gottfired Wilhelm Leibniz. Jako dworzanin i dyplomata musiał się nosić odpowiednio godnie. Oznaczało to m.in. olbrzymią perukę, wyrastającą dobre 20 cm ponad linię czoła, gęsto otulającą policzki, szyję i ramiona. Pod czymś takim człowiek rzeczywiście musiał się czuć oddzieloną monadą!

Tezy o Feurebachu (oraz jego brodzie)

Co było dalej? Narodziny nowoczesnej filozofii społeczeństwa. Nie byłoby jej oczywiście bez Karola Marksa i Fryderyka Engelsa, a także nieco od nich starszego Ludwika Feuerbacha. Wszyscy trzej byli właścicielami wspaniałych zarostów. Feuerbach, a zwłaszcza Engels musieli spędzać długie godziny w barbershopach, na starannym przycinaniu bokobrodów i czesaniu naprawdę kilometrowych bród, łączących się z sumiastymi wąsami. Czas na te zabiegi, w przypadku Fryderyka przedłużony o staranne barwienie wybranych fragmentów brody z pewnością sprzyjał obmyślaniu praktycznych wskazówek do budowy społeczeństwa komunistycznego. Z kolei broda Marksa, po której rozpoznasz jego portret wysprejowany na murze w dowolnym zachodnioeuropejskim mieście, nie była zbyt zadbana – podobnie jak fryzura. Dbanie o zarost nie leżało w naturze tego płomiennego polemisty. Wyszło mu to jednak na dobre – krzaczasta broda i rozwiany włos doskonale pasują do roli wizjonera, którego idee odmieniają świat.

Nietzsche i Marks – wąsy i broda level rewolucja

Niedbały look to także znak rozpoznawczy jednego z głównych adwersarzy Marksa w Pierwszej Międzynarodówce – Michaiła Bakunina. Tłumaczy go niezwykły dla filozofów brak czasu: Więzienia, powstania (m.in. poznańskie 1848 r.), agitacja, zsyłki – to wszystko raczej nie ułatwia przystrzygania brody i fryzowania loków.

Kropotkin

Piotr Kropotkin i jego wspaniała broda

Skoro mowa o anarchistach, broda jednego z nich stała się niemal ikoną ruchu. To Piotr Kropotkin, rosyjski książę, światowej sławy przyrodnik, którego badania doprowadziły do koncepcji anarchizmu naukowego. Jego zarost jest żywą ilustracją przypisywanego mu powiedzenia, że „Anarchia jest matką wszelkiego porządku”. Spójrzcie tylko: Raczej nie czesana, a już na pewno nie strzyżona, sama układa się w olbrzymi wachlarz, zachwycający nie tylko wielkością, ale i harmonijnym ułożeniem.

Równie ikoniczne są wąsy Fryderyka Nietzschego (patrz wyżej). Ich właściciel dokonał przełomu w europejskiej etyce, powoływali się na niego psychoanalitycy, egzystencjaliści, a nawet postmoderniści. Autor nie zawsze rozumianych aforyzmów do spraw wyglądu podchodził świadomie. Wąsisko miało ponoć nawiązywać do polskich i pańskich korzeni rodziny Nietzschego – filozofowi bardzo pasowała wyidealizowana wizja dawnego szlachcica, swoisty prototyp wolnego nadczłowieka.

Koniec historii?

Wiek XX i czasy współczesne to na tle tej barwnej historii nuda w dziedzinie uczesania filozofów:

  • Egzystencjaliści? Ogoleni gładko, ostrzyżeni krótko.
  • Strukturaliści? Jeśli w ogóle miewali włosy, to gładko zaczesane. Zarost? Najwyżej przeciętny wąs.
  • Postmoderniści? Najwyżej biała jak baranek czupryna Jacquesa Derridy.
  • Horkheimer i Adorno – twórcy teorii krytycznej? Łysi. Po prostu.

Itp., itd. Nawet sytuacjoniści, po których można by się spodziewać więcej, po prostu nie zawracali sobie głowy owłosieniem. Nuda, panie.

Czy aby na pewno? To popatrzcie na Michela Foucaulta. Dokładnie wygolona łysina „pozostaje w ścisłym związku z jego filozofią i teorią dyskursu.” Precyzyjnie opisał to Sebastian Smoliński w „Dwutygodniku”: „Splot dyskursów wiedzy, który staje się narzędziem władzy i tworzy takie kategorie jak „seks” i „homoseksualizm”, nie ma szans, żeby zapuścić na łysinie swoje korzenie: głowa Foucaulta, solidna niczym mosiężna gałka do drzwi, łudzi ideałem kompletnej przejrzystości, poznawczej neutralności i ideologicznej transparencji. […] Taka transparentna głowa ma też, koniec końców, potencjał konfrontacyjny. Gotowy na zbijanie argumentów przeciwników Foucault jest tylko bardziej oczytanym odpowiednikiem nieskomplikowanego Bruce’a Willisa.

Co na to najmodniejszy obecnie filozof krytyczny Slavoj Žižek? Towarzyszu filozofie, owłosienie jest polem walki!

A w następnym poście przeanalizujemy jak zrobić sobie stylizację na ulubionego filozofa. Na filozofki – spokojnie – też przyjdzie czas!