Kategoria

Włosy

Włosy

Suszarka do włosów – dzieło genialnego Polaka

24 stycznia 2016

Pierwszą elektryczną suszarkę do włosów zawdzięczamy Polakowi, Michałowi Doliwo-Dobrowolskiemu, który przebił Edisona i Teslę. Był rok 1899.

Mikhail_Ossipovitch_Dolivo_Dobrovolski_à_22_ans

Michał Doliwo-Dobrowolski w wieku 22 lat/

Być może wciąż suszylibyśmy głowy ręcznikami, gdyby nie zamach na cara Aleksandra II w 1881 roku. Rosyjski władca padł z ręki narodnika Ignacego Hryniewieckiego – Polaka. Jedną z pierwszych „antyterrorystycznych” decyzji władz było wydalenie ze szkół wyższych studentów tej narodowości. Wszystkich, w tym zdolnego choć słabowitego 19-latka, Michała Doliwo-Dobrowolskiego. Wkrótce wraz z całą rodziną przeniósł się do niemieckiego Darmstadt. Kilka lat potem, już jako uznany naukowiec, otrzymał angaż do jednej z niemieckich firm elektrotechnicznych. Tam, korzystając ze swobody i pokaźnych budżetów, pracował nad wynalazkami, które miały zmienić życie miliardów ludzi.

Przy prądnicy prądu zmiennego, sprawnym przesyłaniu elektryczności na odległość, czy wirującym polu elektromagnetycznym, suszarka do włosów może wydawać się czymś z zupełnie innej bajki. A jednak – bez opracowywania praktycznych udogodnień dla klientów firmy pan Michał nie mógłby pracować spokojnie nad przełomami w technice. I odwrotnie – gdyby nie jego tani i lekki silnik prądu przemiennego, nie byłoby też ręcznej suszarki.

Niemiecka suszarka z 1925 roku.

A ta naprawdę zrewolucjonizowała dbanie o włosy. Przed 1899 rokiem do dyspozycji był tylko ręcznik, ewentualnie przedziwny wynalazek francuskiego fryzjera, monsieur Godefroya, do którego za nic w świecie nie włożylibyście głowy. Dzieło polskiego inżyniera miało tak wielki wpływ na życie ludzi, że w krajach niemieckojęzycznych i niektórych rejonach Francji, nazwa handlowa Föhn (ciepły wiatr z gór, odpowiednik Halnego) do dziś jest synonimem suszarki.

A wy – moglibyście żyć bez tego wynalazku?

Włosy, Zarost

Fryz na myśliciela

15 stycznia 2016
nietzsche

Tydzień temu pisaliśmy o fryzurach myślicieli. Teraz spytajmy, czy można upodobnić się do ulubionego filozofa i wyglądać dobrze?

Zacznijmy od człowieka, który nie znalazł się w ostatnim zestawieniu: Søren Kierkegaard, prekursor egzystencjalizmu, myśliciel bardzo „osobny”, który wywarł ogromny wpływ na późniejsze pokolenia. Podkreślał indywidualność, szukał wolności – to może inspirować. Inspirować też mogą jego półdługie, z pozoru niesforne włosy w romantycznej stylizacji. Doczekały się nawet własnego fanpage’a.

Kiedy dorastał, długie fale nad czołem i skroniami, przypominające efekt działania wichrów, były akurat na topie. W czasie studiów Søren uchodził za bon-vivanta, był też świetnie uposażony, nic więc dziwnego, że przyjął modę. Grube fałdy i pukle wygrywały z królującymi dekadę wcześniej „niesfornymi” – a w rzeczywistości wymagającymi misternych zabiegów – loczkami zaczesanymi do przodu. Plusem nowej fryzury, w tym noszonej przez Kierkegaarda była jej mniejsza pracochłonność. Tym niemniej – jak sami dobrze wiemy – włosy nie stawiają się same. Tak wysokie uczesanie wymaga odpowiedniego usztywnienia, a jednocześnie dodania objętości. W pierwszej połowie XIX wieku pierwszą rolę spełniały pomady z… niedźwiedziego sadła, drugą – kunszt fryzjera lub pokojowca: należało zaczesać włosy z tyłu, które stawały się w ten sposób „elementem konstrukcyjnym” fantazyjnej czupryny:556157_335279059869887_390988313_n

 

Czy dzisiaj możesz „nawiązać do” Kierkegaarda, nie popadając w śmieszność? Zobaczmy:

Z galerii serwisu Polki.pl, kliknij w zdjęcie by ją zobaczyć

Zdjęcie z artykułu w serwisie Polki.pl. Kliknij w obrazek by go zobaczyć.

 

Krótko mówiąc, zmieniło się wiele, ale bynajmniej nie wszystko. Po pierwsze, zamiast niedźwiedziej pomady mamy nowoczesne kosmetyki. Dają one daleko większe możliwości układania niewielkich partii włosów z zachowaniem ich naturalnego wyglądu. Możemy zastosować albo pomadę, albo lakier. Po drugie, grzywa nie unosi się pionowo nad czołem, ale częściowo na nie opada. Tak stworzony wizerunek jest bardziej zmysłowy i cielesny, niż kolegi Sørena, eksponującego czoło kryjące wybitny mózg. W nowoczesno-romantycznej stylizacji wciąż podkreślamy niezależność sądu i życia.

1928754_46629873954_6569_nWróćmy do zeszłotygodniowych inspiracji – wąsy Nietzschego śnią nam się po nocach. I mają nawet więcej fanów niż włosy Kierkegaarda. Legendarne wąsisko możesz mieć i ty. Otoczenie cię zaakceptuje, a nawet możesz liczyć na podziw godny niemal nadczłowieka. Chociaż z pewnym zastrzeżeniem – podobno wąs Nietzschego straszył kobiety, z którymi filozof i tak nie umiał sobie poczynać. Być może to kwestia podejścia. Jeśli chcesz się przekonać, czy u ciebie atrakcyjność społeczna idzie w parze z seksualną, zacznij zapuszczać już dziś. Jak?

Ogól całą twarz, za wyjątkiem górnej wargi. Pozwól wąsom rosnąć, przycinaj odstające włoski wyrastające poza górną krawędź wąsa. Wybierz do tego wygodny trymer. Trymer przyda ci się także do modelowania dolnej krawędzi wąsa i podcinania „marginesu bezpieczeństwa” nad czerwienią górnej wargi – musisz zostawić kilka milimetrów gładkiej skóry, ze względu na higienę. Czesz wąs w dół – zdyscyplinujesz włosy i doprowadzisz je do pożądanego wyglądu. Używaj kosmetyków – olejku do zarostu lub pomady. Niektórzy stosują także specjalne woski, ale wymagają one starannego nakładania i zmywania.

Jak długo trzeba czekać na rozmiar nietzscheański? Męski zarost rośnie z szybkością ok. 0,6 mm na dobę. Daj mu 3–5 miesięcy. W międzyczasie możesz sobie przypominać centralną myśl Nietzschego, że znoszenie przeciwności jest konieczne do prawdziwego szczęścia.

Na razie koniec filozoficznych tematów. Na przyszły piątek obiecujemy dużo lżejsze tematy.