Zarost

Rotacyjna czy foliowa – Jak dobrać golarkę?

29 stycznia 2016
Golarka rotacyjna czy foliowa?

Czasem jest rozczarowanie. Niby „przesiadka” na elektryczną golarkę miała być skokiem w nadświetlną, a tu podrażnienia, niedokładności – i wracasz do zwykłej ręcznej maszynki. Tak się dzieje w przypadku złego dobrania golarki. Kosmiczne rezultaty osiągniesz tylko wtedy, kiedy Twoja maszynka odpowiada Twojej twarzy.

Jedno wyjaśnijmy sobie od razu. Jeśli chcesz osiągnąć efekt pupci niemowlęcia, pozostań przy ręcznej maszynce. Żyletki suną bezpośrednio po skórze i tylko tak można osiągnąć golenie na „zero absolutne”. Ale i tylko tak możemy osiągnąć szramy, zadry i otwarte rany na twarzy i szyi. Jeśli jednak nie chodzi Ci o to, by kobiety zaczynały rozmowę z Tobą od „Jak tam w szkole”, a barman za każdym razem pytał o dowód, możesz wybierać wśród golarek elektrycznych. Ich konstrukcja oddziela ostre noże od powierzchni skóry, więc nigdy nie będzie absolutnie gładko. Ale może być prawie absolutnie.

Golarka foliowa nazywa się tak dlatego, że blaszka oddzielająca noże od skóry ma grubość folii. Obcięty włosek odstaje od skóry nie wyżej niż na grubość kartki papieru, a właściwie papierosowej bibułki. Daje więc naprawdę gładkie golenie. Ale stawia pewne wymagania samemu zarostowi. Technika golenia maszynką foliową polega na równym przesuwaniu po skórze, prostopadle do ułożenia folii. Aby włoski „łapały się” w otwory w folii, muszą rosnąć w jednym kierunku. W przeciwnym razie golarka chwytając część włosów, inne odegnie – golenie trzeba będzie powtórzyć pod innym kątem. Efekt – znacząco dłuższy czas golenia i nierówności. Pomóc może technologia. Odpowiednio ukształtowana folia podnosi włoski przed ich ścięciem, a wahliwa głowica lepiej dopasowuje się do skóry. Warto więc wybrać maszynkę, która ma te rozwiązania, a dodatkowo wyposażona jest w dwie, a nie jedną folię.

Jeśli Twoje włosy bywają równie niesforne jak Ty sam – sięgnij po golarkę rotacyjną. W nowoczesnych golarkach nożyki umieszczone są na pierścieniach schowanych pod blaszkami grubszymi niż folia, ale za to odpowiednio sprofilowanymi i z większymi otworkami. Dzięki temu łatwiej chwycić włoski, choć wysokość golenia będzie nieco większa. Maszynką rotacyjną golimy się łagodnymi okrężnymi ruchami – a więc zupełnie inaczej niż maszynką foliową – i w ten sposób zagarniamy do otworków włosy rosnące w różnych kierunkach. Golarka rotacyjna jest zdecydowanie najszybsza.

Na jej szybkość wpływa liczba pierścieni, dopasowanie głowicy do kształtu twarzy, oraz konstrukcja otworków i pierścieni. Najlepiej dopasowują się głowice, które zarówno uginają się, jak i zmieniają kształt przy nacisku na skórę. Dlatego polecamy maszynki rodziny HyperFlex – elastycznie połączone moduły z pierścieniami naśladują kształt golonej powierzchni, a dodatkowo cała głowica nachyla się w czasie golenia pod odpowiednim kątem. Wybierając golarkę rotacyjną zwróć uwagę na otworki – jeśli mają precyzyjnie wyfrezowane, zróżnicowane kształty, golenie będzie szybsze i dokładniejsze. Dodatkowym czynnikiem przyspieszającym pracę golarki rotacyjnej są podwójne pierścienie tnące – dzięki nim powierzchnia pracująca golarki jest większa o 50%.

Czasem po „przesiadce” na maszynkę elektryczną ludzie narzekają z jeszcze jednego powodu: żyletka umożliwia (choć nie bez ryzyka skaleczenia) dokładne przycięcie krawędzi baczków, wąsów czy brody. I na to jest rada. Nowoczesne maszynki elektryczne często wyposażone są w wysuwany trymer.

Polecając Ci maszynkę elektryczną zamiast ręcznej musimy wspomnieć o jednym: Z początku może boleć. Kontakt skóry z wibrującą metalową powierzchnią urządzenia przez pierwsze tygodnie może powodować podrażnienia – to kwestia przyzwyczajenia ale i indywidualnych predyspozycji. Dlatego jeśli decydujesz się na maszynkę rotacyjną, sięgnij po taką, która może golić także na mokro – użycie wody i ulubionego kosmetyku do golenia na pewno zmniejszy początkowy dyskomfort.

Krótko mówiąc: Przygotuj się dobrze, starannie dobierz maszynę i… Ruszaj w nadświetlną!

Włosy

Suszarka do włosów – dzieło genialnego Polaka

24 stycznia 2016

Pierwszą elektryczną suszarkę do włosów zawdzięczamy Polakowi, Michałowi Doliwo-Dobrowolskiemu, który przebił Edisona i Teslę. Był rok 1899.

Mikhail_Ossipovitch_Dolivo_Dobrovolski_à_22_ans

Michał Doliwo-Dobrowolski w wieku 22 lat/

Być może wciąż suszylibyśmy głowy ręcznikami, gdyby nie zamach na cara Aleksandra II w 1881 roku. Rosyjski władca padł z ręki narodnika Ignacego Hryniewieckiego – Polaka. Jedną z pierwszych „antyterrorystycznych” decyzji władz było wydalenie ze szkół wyższych studentów tej narodowości. Wszystkich, w tym zdolnego choć słabowitego 19-latka, Michała Doliwo-Dobrowolskiego. Wkrótce wraz z całą rodziną przeniósł się do niemieckiego Darmstadt. Kilka lat potem, już jako uznany naukowiec, otrzymał angaż do jednej z niemieckich firm elektrotechnicznych. Tam, korzystając ze swobody i pokaźnych budżetów, pracował nad wynalazkami, które miały zmienić życie miliardów ludzi.

Przy prądnicy prądu zmiennego, sprawnym przesyłaniu elektryczności na odległość, czy wirującym polu elektromagnetycznym, suszarka do włosów może wydawać się czymś z zupełnie innej bajki. A jednak – bez opracowywania praktycznych udogodnień dla klientów firmy pan Michał nie mógłby pracować spokojnie nad przełomami w technice. I odwrotnie – gdyby nie jego tani i lekki silnik prądu przemiennego, nie byłoby też ręcznej suszarki.

Niemiecka suszarka z 1925 roku.

A ta naprawdę zrewolucjonizowała dbanie o włosy. Przed 1899 rokiem do dyspozycji był tylko ręcznik, ewentualnie przedziwny wynalazek francuskiego fryzjera, monsieur Godefroya, do którego za nic w świecie nie włożylibyście głowy. Dzieło polskiego inżyniera miało tak wielki wpływ na życie ludzi, że w krajach niemieckojęzycznych i niektórych rejonach Francji, nazwa handlowa Föhn (ciepły wiatr z gór, odpowiednik Halnego) do dziś jest synonimem suszarki.

A wy – moglibyście żyć bez tego wynalazku?